Gdybym cię nie poznał
Miłość od pierwszego wejrzenia, Joanna Okarma, DziennikTeatralny, 11.05.2026r.

Niewielka sala teatralna ma dość nietypowy układ. Przekraczając próg w drzwiach wejściowych do sali teatralnej wchodzi się na scenę, skąd – po przeciwległej stronie ściany – widać ustawione rzędy krzeseł dla widowni. Zatem, każdy widz mógł na krótki czas, przechodząc przez scenę, poczuć się aktorem.

Akcja sztuki rozgrywa się w mieszkaniu współczesnego szczęśliwego, młodego małżeństwa Eduardo (Mateusz Król) i Elisy (Katarzyna Dąbrowska) z dwójką nastoletnich dzieci. Na scenie, z lewej strony przechodniego salonu sofa na której swobodnie siedzą przytuleni, rozmawiający małżonkowie.

Z prawej strony – w rogu pomieszczenia – mieści się aneks kuchenny w kolorze bordowym, stół barowy i najniezbędniejsze wyposażenie w zabudowie ściennej. Co ciekawe, ten kuchenny stół barowy stanie się w innej scenie stołem kawiarnianym. Zaś wszystkie wejścia/wyjścia na/ze sceny czy do/z sąsiednich pomieszczeń spełniają określone role w kolejnych scenach (scenografia i kostiumy: Katarzyna Kornelia Kowalczyk, asystentka kostiumografki: Aleksandra Mazur).

Czy Czytelnik DT wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia? Nie? Ja też nie wierzyłam. Jednak taka czysta, dziecięca, naiwna i niewinna miłość przytrafiła się głównemu bohaterowi naszej sztuki. Eduardo w wieku 10 lat poznał 8 letnią Elisę. Taka miłość przytrafia się czy doświadcza się jej, a może przeżywa? W każdym bądź razie – zapamiętał ją na całe życie. W wieku młodzieńczym poszukiwał na uniwersytecie tej dziewczyny z dziecięcych wspomnień i rozpoznał, odnalazł – upatrzoną przed laty – przypadkowo. Zapewne podobnie jak Czytelnik DT – wierzyłam w przypadki, a „nie" – w przeznaczenie.

W trakcie wieczornej rozmowy główni bohaterowie wspominają młode lata, czas poznania, pierwszy pocałunek. Rozprawiają o dzieciach. Widać, że są dobraną i kochającą parą małżeńską. Wiele osób młodych marzy o stworzeniu szczęśliwej rodziny. A kto się odpowiedzialnie do tego przygotowuje? Wdzięczni losowi, spekulują o tym, jak potoczyłoby się ich życie, gdyby się nie poznali. Żona opowiada swoje sny. Układają plany na przyszłość. Jednak nazajutrz, nieoczekiwanie, wydarzył się wypadek samochodowy – słychać było długie hamowanie, pisk opon i głośne zderzenie – który odtąd zmienił ich losy.

Eduardo, po stracie żony i dzieci, przeżywa ogromny szok, ból, poczucie winy i straty. Nie sypia nocami. Nieoczekiwanie odwiedził go przyjaciel z lat akademickich Oscar (Szymon Mysłakowski), który odtąd towarzyszy mu i wspiera psychicznie po stracie najbliższych. Osamotniony Eduardo zapada w długi sen, w którym śni, marzy, przeżywa... różne scenariusze swojego życia: 1) by nie spotkać ponownie dziewczyny z dziecięcych lat, 2) by uniknąć ponownego przeżywania bólu po stracie.

W snach pojawia się wyżej wspomniany przyjaciel Oscar i ich wspólna przyjaciółka Clara (Monika Pikuła) z lat uniwersyteckich. Okazało się, że jakąkolwiek decyzję życiową podjął Eduardo wynikiem tego zawsze było spotkanie z Elisą, choć nasi bohaterowie najczęściej nie potrafili rozpoznać się od razu. Atmosferę scen podkreśla przemieszczające się i punktowo skierowane na aktorów oświetlenie (Katarzyna Łuszczyk). Po każdej scenie, jak refren w piosence, powtarzają się poznane widowni te same, przeraźliwe dźwięki długiego hamowania, pisku opon i głośnego zderzenia, które wyrywają Eduardo z marzenia sennego i przenoszą w kolejny sen.

Poznajemy Elizę m.in. jako elegancką, nadzwyczajną wokalistkę jazzową z repertuarem anglojęzycznym, a także śpiewającego Eduardo w roli akompaniatora z gitarą klasyczną. Kolejne sceny ukazują nieodpowiedzialne zachowania towarzyskie pod wpływem alkoholu, konsekwencje rozwiązłości seksualnej, pochopne i błędne decyzje, perypetie alternatywnych małżeństw. W niektórych scenach pojawia się tajemniczy głos z offu (Agnieszka Pilaszewska).

Scenariusz „Gdybym Cię nie poznał" (Si no te hubiese conocido) katalońskiego dramaturga Sergi Belbela w tłumaczeniu Rubi Birdena nie jest lapidarnym ckliwym tekstem; zmusza do myślenia, przeprowadzania analiz przyczynowo-skutkowych i refleksji nad wartościami filozoficznymi dotyczącymi: miłości, poczęcia, sensu i kruchości życia, oraz śmierci i tego co po niej nastąpi.

Przyznam, że dawno nie widziałam tak wartościowej sztuki edukacyjnej. W moim odczuciu reż. Jarosław Tumidajski, aktorzy i pozostali twórcy pokazali na Scenie w Baraku Teatru Współczesnego w Warszawie najwyższy profesjonalizm artystyczny i pasję twórczą wydobywając ze scenariusza wartości ponadczasowe i pedagogikę prewencyjną dla współczesnych młodych pokoleń.

Deklaracja dostępności